Marzenia o tarasie z kompozytu okazały się być marzeniami ściętej głowy.
Przesłana przez firmę wycena materiału i robocizny za taras z kompozytu na bagatelka 22 tys. została strawiona. Podjęliśy męską decyzję, że przcież inwestycja na długie lata, że to odkujemy itp.
Niestety koszty materiałów i wykonania podbudowy pod taras zweryfikowały nasze możliwości.
Na 99% kompozytu na tarasie nie będzie. I śmiem wątpić aby 1% szans się ziścił, bo musiałabym trafnie puścić totka. A ja mam więcej szczęścia w miłości ...
Rozpaczliwie szukam więc materiału zastępczego, a łatwo nie jest.
Drewno naturalne odpada, jestem zbyt wygodna, pięlęgnacja mnie dobija.
Kostka brukowa w standardowych kształtach na taras mi nie pasuje.
Płytki - odpadają, musielibyśmy wylać płytę.
Pozostaje materiał typu BDO lub jakieś ładne płyty betonowe / kamienne w kolorze jasnej szarości.
Aktualnie koncepcji brak, a inspiracje w sieci wcale nie inspirują.
Mam doła. Nie cieszy mnie nawet ostatni ułożony schodek
sobota, 28 marca 2015
niedziela, 22 marca 2015
Z miejsca na miejsce
We czwartek zamontowaliśmy resztę drzwi wewnętrznych.
Leżakowały od roku w naszym garażu, zajmując jakże pożądaną wolną przestrzeń, w oczekiwaniu na dobry czas.
Owy nastał.
Pan Schodowy przygotowuje cokoły przy schodach, do czego potrzebne są mu opaski przy drzwiach.
A żeby oczywiście za miło nie było, to i przy montażu drzwi okazało się, że czeka nas jeszcze tynkowanie. Otwory drzwiowe były zdecydowanie za duże, zmniejszyliśmy je klejąc płyty k-g. Jenak nasze opaski aż tak szerokie nie są...
Mamy więc zamontowane drzwi bez opasek na zewnątrz pomieszczeń, rozgrzebane schody, które montują się już piąty tydzień - i przed Świętami skończone nie będą, świeży tynk i upaprane ściany malowane kilka miesięcy temu.
Tak czułam, że nim się `budowa` na dobre skończy, czeka nas `remont`.
Leżakowały od roku w naszym garażu, zajmując jakże pożądaną wolną przestrzeń, w oczekiwaniu na dobry czas.
Owy nastał.
Pan Schodowy przygotowuje cokoły przy schodach, do czego potrzebne są mu opaski przy drzwiach.
A żeby oczywiście za miło nie było, to i przy montażu drzwi okazało się, że czeka nas jeszcze tynkowanie. Otwory drzwiowe były zdecydowanie za duże, zmniejszyliśmy je klejąc płyty k-g. Jenak nasze opaski aż tak szerokie nie są...
Mamy więc zamontowane drzwi bez opasek na zewnątrz pomieszczeń, rozgrzebane schody, które montują się już piąty tydzień - i przed Świętami skończone nie będą, świeży tynk i upaprane ściany malowane kilka miesięcy temu.
Tak czułam, że nim się `budowa` na dobre skończy, czeka nas `remont`.
piątek, 13 marca 2015
Czy wiedzieliście, że .... I taras w tle
Od prawie pół roku zmagamy się z próbą odbioru budynku.
Czy wiedzieliście, że do odbioru niezbędne jest wykonanie tarasów i podjazdów i wszelakich podbudów z kostki?
Na działce prywatnej nie mogę wykonać tarasu z trawki jeżeli w pozwoleniu na budowę uwzględniono podłoże utwardzone. Nie mogę chodzić po błocie mimo, że Urząd Miasta nie funduje mi obuwia, a samochodu nie mam, ale podjazd być musi.
Wiedzieliście, czy może moja tzw. szanowna pani kierownik robi mnie w b...?
Podobnież takie żądania wysuwa inspektorat. Ten zaś na zadawane pytanie odpowiedzi nie udzielił stwierdzając, że nie jest powołany do udzielania porad.
Tak i stanęliśmy przez okrutną decyzją. Nim sie dorobimy szafy na ciuchy musimy zainwestować w kostkę.
Tak i udeżyliśmy do producentów/dystrybutorów/sprzedawców deski kompozytowej.
Wstępne obliczenia nas zabiły. 25 tysi bez robocizny i podbudowy.
Po mocnych redukcjach powierzchni tarasu zaprosiliśmy na poniedziałek Pana do pomiaru i wyceny.
Ogólna koncepcja jest taka, aby kompozyt połączyć kostką granitową, z której wykonany będzie podjazd.
Rozmarzona jestem patrząc na zdjęcia kostki granitowej ułożonej bezfugowo w wachlarz, lekko porośniętej mchem. Rozwiązanie ekologiczne, ale i bardzo urokliwe.
Poezja.
Tak chcę.
Czy wiedzieliście, że do odbioru niezbędne jest wykonanie tarasów i podjazdów i wszelakich podbudów z kostki?
Na działce prywatnej nie mogę wykonać tarasu z trawki jeżeli w pozwoleniu na budowę uwzględniono podłoże utwardzone. Nie mogę chodzić po błocie mimo, że Urząd Miasta nie funduje mi obuwia, a samochodu nie mam, ale podjazd być musi.
Wiedzieliście, czy może moja tzw. szanowna pani kierownik robi mnie w b...?
Podobnież takie żądania wysuwa inspektorat. Ten zaś na zadawane pytanie odpowiedzi nie udzielił stwierdzając, że nie jest powołany do udzielania porad.
Tak i stanęliśmy przez okrutną decyzją. Nim sie dorobimy szafy na ciuchy musimy zainwestować w kostkę.
Tak i udeżyliśmy do producentów/dystrybutorów/sprzedawców deski kompozytowej.
Wstępne obliczenia nas zabiły. 25 tysi bez robocizny i podbudowy.
Po mocnych redukcjach powierzchni tarasu zaprosiliśmy na poniedziałek Pana do pomiaru i wyceny.
Ogólna koncepcja jest taka, aby kompozyt połączyć kostką granitową, z której wykonany będzie podjazd.
Rozmarzona jestem patrząc na zdjęcia kostki granitowej ułożonej bezfugowo w wachlarz, lekko porośniętej mchem. Rozwiązanie ekologiczne, ale i bardzo urokliwe.
Poezja.
Tak chcę.
sobota, 28 lutego 2015
Schody w licznych odsłonach
Nie, nie będzie zdjęć.
Nie do końca jest co fotografować.
Nasz stolarz ma generalnie kłopot aby do nas skutecznie dojechać.
Trzy tygodnie temu byliśmy umówieni na sobotę - zadzwonił rano, że coś mu wypadło - myślę sobie, że patrz walentynki ;) A że my też mieliśmy plany na wieczór to jakoś nas to nie obeszło.
W kolejną sobotę zawrócił się w połowie drogi, bo mu ktoś w dupe wjechał i bał się kontynuować podróż stukniętym samochodem.
We wtorek, kiedy już ujrzeliśmy nasze schody w wersji rozlicznych elementów, po przyklejeniu pieszego stopnia okazało, że się pióra na podstopnicach są o 3 mm za grube.
Dziś, podejście czwarte.
Mamy położonych 7 stopni. Niestety klej schnie w tempie niewystarczającym więc montaż trzeba rozłożyć na trzy etapy. Tak i same stopnie będziemy montować przez kolejne trzy tygodnie.
Choć tyle, że nam się nie śpieszy więc niska wydajność prac nie jest aż tak uciążliwa i irytująca.
Jedyny minus, to ograniczony dostęp do rozgrzebanej łazienki, którą liczyłam skończyć w marcu.
Tymczasem może na koniec marca będziemy mieć pełne schody z balustradą...
Nie do końca jest co fotografować.
Nasz stolarz ma generalnie kłopot aby do nas skutecznie dojechać.
Trzy tygodnie temu byliśmy umówieni na sobotę - zadzwonił rano, że coś mu wypadło - myślę sobie, że patrz walentynki ;) A że my też mieliśmy plany na wieczór to jakoś nas to nie obeszło.
W kolejną sobotę zawrócił się w połowie drogi, bo mu ktoś w dupe wjechał i bał się kontynuować podróż stukniętym samochodem.
We wtorek, kiedy już ujrzeliśmy nasze schody w wersji rozlicznych elementów, po przyklejeniu pieszego stopnia okazało, że się pióra na podstopnicach są o 3 mm za grube.
Dziś, podejście czwarte.
Mamy położonych 7 stopni. Niestety klej schnie w tempie niewystarczającym więc montaż trzeba rozłożyć na trzy etapy. Tak i same stopnie będziemy montować przez kolejne trzy tygodnie.
Choć tyle, że nam się nie śpieszy więc niska wydajność prac nie jest aż tak uciążliwa i irytująca.
Jedyny minus, to ograniczony dostęp do rozgrzebanej łazienki, którą liczyłam skończyć w marcu.
Tymczasem może na koniec marca będziemy mieć pełne schody z balustradą...
sobota, 24 stycznia 2015
Grzejnik nie taki jak miał być
Upatrzyłam sobie grzejnik do łazienki.
Choć raczej nie łazienkowy. Nie tradycyjny ręcznikowiec.
Raczej tradycyjny pokojowy, ale niestety, żadem w dostępnej cenie mi do łazienki nie pasował.
Ot, śliczny Tubus.
Tak się dziwnie złożyło, że przy zakupie płytek podłogowych mój
grzejnik w sklepie był na radosnej promocji. Pięć stów taniej! Nic tylko
brać.
Wzięłam więc.
Już nawet przyjechał.
Nie taki jak trzeba.
Znaczy, grzejnik przyszedł taki jak trzeba.
Tylko zamówił nie taki jak trzeba.
Nie wiem czy to moja wina, że nie doczytałam, czy może wina sklepu że umieścił nie dość szczegółowy opis rozmiarów.
W każdym razie byłam przekonana że kupuję 100 cm szroki i 55 cm wysoki.
A tu niespodzianka. Mój grzejnik będzie 100 wysoki i 55 szeroki.
Nie che mi się bawić w zwroty, przesyłki, wysyłki.
Musimy przekłuć ścianę pod podejście.
Po za tym wszystko idzie zgodnie z planem.
Znaczy płytki mamy już na najbardziej krytycznej części obudowy wanny, czyli drzwiczkach rewizyjnych.
Choć raczej nie łazienkowy. Nie tradycyjny ręcznikowiec.
Raczej tradycyjny pokojowy, ale niestety, żadem w dostępnej cenie mi do łazienki nie pasował.
Ot, śliczny Tubus.
foto. Instal-Projkt
Wzięłam więc.
Już nawet przyjechał.
Nie taki jak trzeba.
Znaczy, grzejnik przyszedł taki jak trzeba.
Tylko zamówił nie taki jak trzeba.
Nie wiem czy to moja wina, że nie doczytałam, czy może wina sklepu że umieścił nie dość szczegółowy opis rozmiarów.
W każdym razie byłam przekonana że kupuję 100 cm szroki i 55 cm wysoki.
A tu niespodzianka. Mój grzejnik będzie 100 wysoki i 55 szeroki.
Nie che mi się bawić w zwroty, przesyłki, wysyłki.
Musimy przekłuć ścianę pod podejście.
Po za tym wszystko idzie zgodnie z planem.
Znaczy płytki mamy już na najbardziej krytycznej części obudowy wanny, czyli drzwiczkach rewizyjnych.
niedziela, 18 stycznia 2015
Jajks
Ilekroć tu zaglądam zdaję sobie sprawę jak niewiele się u nas dzieje.
I to nie efekt końca prac urządzeniowych, tylko dalece posuniętego lenistwa.
Po wielu tygodniach stagnacji, usprawiedliwianej niby poszukiwaniem inspiracji i materiałów, w końcu zabraliśmy się za łazienkę górną. Efekty na razie są marne, bo to zaledwie położone płytki pod wanną, ale my tak już mamy, że jak robotę rozgrzebiemy to mobilizacja jest.
Tak i może za dwa miechy położę się w wannie i będę podziwiała efekt naszych wytężonych prac.
Tymczasem, oczekujemy również na schody. Nasz majster w końcu uzyskał właściwy kolor stopni, jak to tłumaczył stosując niestandardowe metody nakładania niezliczonej ilości bejc, farb, lakierów i ciort jeszcze wie czego.
Zastanawiam się, czy schodzenie do takich szczegółów w informowaniu nas o stanie zaawansowania prac, odbije się ostatecznie na cenie usługi :/
...
...
.....
.
Tak że tego.
....
No niewiele się dzieje.
Może wiosna przyniesie więcej chęci do prac.
Ostatecznie czeka nas jeszcze budowa tarasu, podjazdów i ogólnie pojęte zagospodarowanie obecnie mocno zabałaganionego terenu.
I to nie efekt końca prac urządzeniowych, tylko dalece posuniętego lenistwa.
Po wielu tygodniach stagnacji, usprawiedliwianej niby poszukiwaniem inspiracji i materiałów, w końcu zabraliśmy się za łazienkę górną. Efekty na razie są marne, bo to zaledwie położone płytki pod wanną, ale my tak już mamy, że jak robotę rozgrzebiemy to mobilizacja jest.
Tak i może za dwa miechy położę się w wannie i będę podziwiała efekt naszych wytężonych prac.
Tymczasem, oczekujemy również na schody. Nasz majster w końcu uzyskał właściwy kolor stopni, jak to tłumaczył stosując niestandardowe metody nakładania niezliczonej ilości bejc, farb, lakierów i ciort jeszcze wie czego.
Zastanawiam się, czy schodzenie do takich szczegółów w informowaniu nas o stanie zaawansowania prac, odbije się ostatecznie na cenie usługi :/
...
...
.....
.
Tak że tego.
....
No niewiele się dzieje.
Może wiosna przyniesie więcej chęci do prac.
Ostatecznie czeka nas jeszcze budowa tarasu, podjazdów i ogólnie pojęte zagospodarowanie obecnie mocno zabałaganionego terenu.
wtorek, 16 grudnia 2014
Mój Ci on
Te Święta jednak będą wyjątkowe.
Tegoroczne wypieki wyjdą spod profesjonalnego sprzętu.
Moje cacko nabyłam na Vivamix`ie.
Z powodu niewidocznych na pierwszy rzut oka uszkodzeń lakieru nabyty 600 zł taniej.
Do tego gratis w postaci firmowej książki kucharskiej.
No i szaleństwo, a co! Nabyłam sobie przystawkę do mielenia mięsa. No i maku oczywiście :)
Już czuję zapach makowca.
Tegoroczne wypieki wyjdą spod profesjonalnego sprzętu.
foto: kitchenaid
Marzenia się spełnianą.Moje cacko nabyłam na Vivamix`ie.
Z powodu niewidocznych na pierwszy rzut oka uszkodzeń lakieru nabyty 600 zł taniej.
Do tego gratis w postaci firmowej książki kucharskiej.
No i szaleństwo, a co! Nabyłam sobie przystawkę do mielenia mięsa. No i maku oczywiście :)
Już czuję zapach makowca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)